Budząc zdałem sobie sprawę z tego, iż nie znajduje się w swoim namiocie. Z początku zdziwiło mnie to. Szybko jednak przypomniałem sobie wydarzenia z wczoraj. Nie widząc lekarza oraz czując się już w pełni sił wstałem i wyszedłem na zewnątrz. Nie mając żadnych zajęć nie miałem pojęcia co mógłbym zrobić. Może to zdawać się dziwne, w końcu jestem w głównej obsadzie, a w dodatku odgrywam rolę współprowadzącego. Ostatnio jednak lekarz zabronił mi się zbytnio przemęczać. To takie idiotyczne...Chciałbym pomagać innym, a nie chodzić bez celu! Nic jednak nie mogłem poradzić. Inni się uparli i nie miałem nic do powiedzenia. Wędrując po obszarze cyrku, chciałem upewnić się czy aby na pewno nie mógłbym jakoś pomóc, choć tak potajemnie. Ku mojemu zawiedzeniu przez długi czas nikogo nie spotkałem, nawet dziewczyn którym tak często pomagam. Są naprawdę niezdarne i często potrzebują wsparcia. Niektórzy mówią, że robią to celowo, ja jednak sądzę, że to nieprawda. Po co miałyby coś takiego robić? Nie, to nielogiczne. Nagle spostrzegłem kogoś nieznajomego. Była to piękna, czarnowłosa dziewczyna o błękitnych oczach. Na pewno nie mieliśmy tu nikogo takiego. Choć do naszej grupy należało mnóstwo osób znałem wszystkich. Podszedłem bliżej dziewczyny spoczywającej pod jednym z drzew.
- Zgubiłaś się panienko? - zagadnąłem spokojnie. Nie raz widywałem tutaj wiele obcych. Nie są oni powodem żadnych zmartwień, ponieważ tutaj to rutyna. Dziewczyna po chwili przytaknęła ruchem głowy. Przez chwilę zastanawiałem się co powiedzieć i jak głośno to powiedzieć. Bałem się...Nie chciałem nic jej zrobić - Jesteś niemową? - zapytałem aby cisza nie była podejrzana. Po raz kolejny nie odpowiedziała mi żadnym słowem, a jedynie gestem, który wskazywał wyraźnie na słowo "nie". Następnie dziewczyna podniosła się z ziemi. Skoro ktoś obcy się tu znalazł powinienem poinformować o tym moją bliźniaczkę. To ona zawsze zajmowała się tego typu sytuacjami - Dobrze...Zaprowadzę się do Reptile - objaśniłem. Tak, to było najlepsze wyjście. Nie miałem jasnej odpowiedzi, ale wywnioskować mogłem, iż dziewczyna dołączy do naszego grona. To Reptile zajmowała się rekrutacją członków.
- J-jak masz na imię? - ledwo usłyszałem pytanie. Spojrzałem na dziewczynę, która stała przede mną i je wypowiedziała. Nareszcie się odezwała! Zaczynałem martwić się czy to może przez moją osobę nie miała zamiaru pisnąć ani słówka. Uśmiechnąłem się do samego siebie.
- Pierrot, a ty? - zapytałem z głośnością podobną do niej. Nie mogłem mówić bardziej donośnym głosem. Nikt nie wie jak mogłoby się to skończyć. Racja, możliwe że nie wystąpiłyby żadne efekty, ale możliwe jest wszystko, a prawdziwe tylko parę rzeczy.
- Moonlight - odpowiedziała prosto. Moonlight...Rzeczywiście, był to ładny pseudonim. Odwróciłem się i spojrzałem w niebo. Mamy dziś naprawdę ładną pogodę jak na Anglię. Zamyśliłem się chwilę nad paroma sprawami. Następnie gestykulując przekazałem dziewczynie aby poszła za mną. Gdy prawie doszliśmy do celu obejrzałem się w tył. Wtedy coś spostrzegłem...Dziewczyna zniknęła! Od jak dawna jej ze mną nie było?! Zacząłem się martwić. Powinienem bezpiecznie doprowadzić ją do Reptile. Nawet tyle nie potrafię zrobić? Nie panikowałem, jednak zbytnio. Gdzieś musiała być, a zachowanie spokoju nie może być złym wyjściem. Po jakimś czasie szukania jej w końcu wpadliśmy na siebie przy namiotach.
- Tu jesteś - powiedziałem z ulgą w głosie. Dziewczynie nic się nie stało. Chwyciłem ją za rękę, aby mieć pewność, że tym razem jest wciąż przy mnie i ponownie ruszyłem na poszukiwania Reptile. Moja siostra, w odróżnieniu ode mnie, miała dość dużo zajęć więc mogła być praktycznie wszędzie. Na szczęście zobaczyłem ją w namiocie. Ruszyłem ku niemu. Zauważając, że spojrzenie moje i Raptile spotyka się pomachałem jej na przywitanie i wskazałem na dziewczynę stojącą za mną. Moja siostra odparła coś jeden z osób z którymi rozmawiała, a następnie podeszła do nas.
- Ta panienka to Moonlight - objaśniłem wiedząc o co będzie chciała mnie zapytać. Dlaczego używałem zwrotu "panienka"? No cóż...Nie była moją znajomą więc nie wiem dlaczego miałbym mówić inaczej. To byłoby raczej niekulturalne. Nagle coś sobie uświadomiłem. Wciąż trzymałem ją za rękę! Odsunąłem ją szybko, jakby jej skóra miała lada chwila mnie poparzyć - Wybacz...Zupełnie o tym zapomniałem - zwróciłem się do Moonlight. Nie sądzę, żeby był to wielki problem, jednak przeprosić muszę. Jestem już do tego przyzwyczajony. Zawsze przepraszam nawet za najmniejszy błąd. Choć...Istnieje jedna sytuacja w której umiem się bez tego obejść. Kłamanie...
Reptile? A może Moonlight?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz