sobota, 18 kwietnia 2015

Od Pierrot'a: Kolejne zlecenie

Krok po kroku. Brak czucia jakiejkolwiek rozłożystej powierzchni pod stopami. Spojrzenie w dół, które tak wielu przyprawia o mdłości, mnie za to napawa spokojem. Kiedy to stało się tak łatwe? Bez zawahania kolejny krok do przodu i chwilowe zatrzymanie się w tej pozycji. Szybkie oderwanie się od liny przy robieniu salta w przód, a następnie wylądowanie na niej z powrotem. Zero błędów, jak zawsze. Czy to nie dziwne? Beztroskim krokiem ruszyłem w stronę platformy. Zachowanie równowagi nie było dla mnie czymś trudnym. Stąpając już po pewnej powierzchni i podchodząc do drabinki do głowy przyszło mi jedno, to nie za mało jak na poranne ćwiczenia? Przystanąłem i zawahałem się czy nie powinienem wrócić na linę. Ćwiczyłem zaledwie godzinę, to mało czasu.
-Hej, Pierrot!-usłyszałem znajomy głos. Tylko jedna osoba mogła posiadać tak donośny, a mimo to przyjemny dla ucha ton. Moje spojrzenie po raz kolejny powędrowało w dół. Stała tam białowłosa dziewczyna z heterochromią. Jej oczy spoglądały na mnie. Nigdy nie mogłem się na nie napatrzeć, mimo że widziałem je codziennie odkąd tylko pamiętam. Uśmiechnąłem się do samego siebie, choć ona nie mogła zobaczyć tego przez maskę. Najszybciej jak mogłem zszedłem po drabince i zbliżyłem się do niej.
-Witaj Reptile-zwróciłem się do niej spokojnie i cicho. Nigdy nie mówiłem głośno. Nie była to żadnego rodzaju nieśmiałość, a raczej obawy. Dobrze wiem, że moja umiejętność, a raczej przekleństwo, działa tylko wtedy gdy śpiewam. W dodatku nic nie robi ona innym odmieńcom. Wolałem jednak zachować ostrożność. Nie wybaczyłbym sobie gdyby komuś stało się coś z mojej winy. Tym bardziej komuś tak dla mnie ważnemu.
-Dobra robota, jak zawsze. Możemy pogadać?-zapytała mnie. Jej mina była poważniejsza niż zwykle. Zupełnie jakby coś się stało. Dlatego też i ja przestałem być tak beztroski jak przed chwilą. Skinąłem lekko głową na znak zgodzenia się na rozmowę.
-O co chodzi?-spytałem nie ukrywając lekkiego zdziwienia. Czy coś mogło martwić moją siostrzyczkę? Jeśli tak, cieszę się, że chce ze mną porozmawiać. Od zawsze uwielbiałem pomagać innym, nawet żyjąc na ulicy martwiłem się o niektórych zupełnie mi nieznajomych. Nie zwracając uwagi na to jak oni traktowali nas.
-Dostałam wiadomość od Ojca. Chodź-stwierdziła trybem lekko rozkazującym i ruszyła przed siebie. Oczywiście powędrowałem za nią. To rzeczywiście ważna sprawa. Nie dostawaliśmy wiadomości od Ojca jeśli nie chodziło o coś ważnego. Zawsze przekazywał nam nimi nasze zlecenia...Dlatego właśnie zawsze gdy do nas przychodziły byłem zmartiwony. Nie pozwalałem innym tego zobaczyć. To jedynie mój problem, nie chce aby ktokolwiek się nim przejmował. Gdy doszliśmy do naszych namiotów wkroczyliśmy do "mieszkania" Reptile. Od razu masa ciekawskich oczu powędrowała w moim kierunku. Należały one oczywiście do wszystkich stworzeń w jej posiadaniu. Nie byłem nieznajomym, dlatego tak szybko jak na mnie spojrzały zajęły się swoimi sprawami.
-Więc...Czego dotyczyła tym razem?-zapytałem gdy upewniłem się, że nikogo nie ma w pobliżu. Namioty głównej obsady były terenem do którego inni nie mogli się zbliżać. Nigdy nie możemy mieć jednak pewności czy aby na pewno ktoś się tu nie kręci. Ludzka ciekawość, to normalna sprawa, racja?
-Szlachcic. Średni wiek. Dla zabawy urządza egzekucje takich, jak my. Niestety wiesz do czego zmierzam, prawda?-powiedziała. Jak mógłbym nie wiedzieć o co chodzi? Ojcec wysłał do nas list w jednym, jasnym celu. Mieliśmy go odnaleźć, czymś zająć i zabić. Dokładnie. Tak aby nikt się nie dowiedział. Racja, lubiliśmy występy w cyrku, ale w rzeczywistości to wszystko było jedynie przykrywką.
-Rozumiem. Kiedy mamy zamiar działać?-zapytałem dalej moim spokojnym tonem jakby w ogóle mnie to nie wzruszyło. Kolejne kłamstwo z mojej strony, kto by się tego spodziewał...Nie znoszę tego, jednak gdybym nie kłamał martwiłbym wszystkich jeszcze bardziej.
-Dzisiaj, po występie-odpowiedziała jasno. Dzisiaj...Tak szybko? Ledwo powstrzymałem się od cichego westchnięcia. Dziękowałem też faktowi, że noszę maskę. Po raz kolejny skinąłem głową na znak zrozumienia. Więc po raz kolejny kogoś zabijemy. Morderstwo złych ludzi teorytycznie jest słuszne, ale...I tak nigdy się z tym nie pogodzę.
-W takim razie trzeba jak najszybciej powiadomić resztę, prawda?-zmieniłem zręcznie choć trochę temat. Nie chciałem rozmawiać o tym dłużej, jednak nie chciałem też aby to po mnie ropoznała. No racja, warto powiedzieć, że nie tylko nasza dwójka zajmuje się wszystkimi tymi zleceniami. Robi to cała główna obsada. Nie mamy wyboru, Ojcu za wszystko co zrobi należy się wdzięczność i szacunek.
-Już wiedzą-westchnęła z lekkim drżeniem w głosie-Nie umiesz mnie okłamywać, braciszku-dodała po chwili. Cała Reptile...Tylko ona dostrzega moje kłamstwa. Przekręciłem głowę w bok, udając, że nie mam pojęcia o czym mówi.
-Nie umiem kłamać i nigdy tego nie robię-odparłem nie zmieniając barwy głosu ani razu od początku rozmowy. To nie jest najlepsze wyjście, ale...Po prostu nie mogę powiedzieć jej prawdy. Nie chcę i nigdy nie chciałem źle. Ukrycie niektórych rzeczy jest prostsze. Spojrzała na mnie smutno, a w jej oczach zebrały się łzy. Po raz kolejny doprowadziłem ją kłamstwami do płaczu...Nie, nie tego pragnąłem, ale dalej uważam, że to lepsze wyjście. Gdybym mówił prawdę płakałaby częściej. Dlatego właśnie nie będę tego robił. Nigdy. Nagle białowłosa przyległa do mnie przytulając mnie.
-Naprawdę jesteś idiotą-mruknęła łamiącym się głosem. Pogładziłem ją lekko dłonią po głowie. Chciałem żeby przede wszystkim się uspokoiła. W takiej sytuacji zazwyczaj robiłem jedno. Choć z niechęcią, miałem zamiar cicho coś zanucić. Przypomniałem sobie w czas o jednym. Spojrzałem na wszystkie pupilki Reptile. Nie mogę, to bez wątpienia by je zabiło. Dlatego zamiast tego lekko odsunąłem od siebie moją siostrę i ściągnąłem maskę uśmiechając się.
-Widzisz? Wszystko w porządku, więc proszę, nie płacz już-powiedziałem mając nadzieję, że w jakiś sposób to pomoże. Miałem dość wysłuchiwania jej płaczu mając świadomość, że wystąpił on przeze mnie samego.

Reptile? Uspokoisz się?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz