Jeden z węży doniósł mi, iż w magazynie nie zostało już nic z zapasów kawy. Tweek... Ja chyba muszę mu zacząć kupować osobny zapas... Przez niego ten cyrk chyba zbankrutuje, chociaż jest najbardziej znany w całej Anglii. Jednak to nie najgorsze, o czym się dowiedziałam. Jarvis widział tutaj ten przeklęty fanklub mojego brata. Mam nadzieję, że te dziewczyny nie narobiły znowu problemów. Ostatnim razem, gdy tutaj były, zniszczyły namioty głównej obsady, więc mają absolutny zakaz wstępu na ten teren i chyba wszyscy, którzy byli wtedy członkami, wiedzą, iż gdy tylko je zobaczą, powinni je stąd wyrzucić albo mi o tym powiedzieć. Naprawdę... Z wielką chęcią napuściłabym na nie moje zwierzaki, ale sprawiłoby to problemy. Gdy szłam wypędzić te denerwujące dziewczyny, usłyszałam hałasy z namiotu lekarskiego, więc zmieniłam kierunek drogi, aby tam dojść. Weszłam do środka.
- Co tu się wyprawia? - spytałam zdenerwowana, widząc nową dziewczynę na rękach mojego przyjaciela z głównej obsady, a zarazem brata. Moonlight położono na łóżku i Shinra zaczął ją badać, a jeśli chodzi o wyjaśnienia... Tweek się nimi zajął, ale mówił tak szybko i bezsensu, że nawet ja nie umiałam tego zrozumieć. W końcu zwolnił, powiedział, iż to robota tych panienek. Kolejne problemy robią... Skoro już wpadłam na tego uzależnionego od kawy nie-człowieka, to...
- Tweek. Znowu wyczerpałeś cały zapas kawy! - krzyknęłam na niego zirytowana jeszcze bardziej. Natychmiast zaczął przepraszać, ale przecież tym nie zwróci tej kawy. Czy on myśli, że tylko on pije tę kawę? Nie mogę, po prostu nie mogę... Następnie zaczęłam mu tłumaczyć, że jeśli nie przestanie to w końcu naprawdę zabraknie pieniędzy. Do namiotu wszedł Pierrot, najpewniej przez moje krzyki. Przechylił lekko głowę w bok.
- Co się stało? - zapytał cicho widząc zaistniałą sytuację - Może mógłbym jakoś pomóc? - dodał jeszcze ciszej z nadzieją w głosie.
- Nic nowego. Twój fanklub znowu narobił problemów, mianowicie pobił naszą nową akrobatkę, a Tweek znowu wypił całą kawę - uznałam w odpowiedzi na jego pytanie.
- Oh, rozumiem...Nic jej nie jest? - spojrzał na Moonli. Shinra odpowiedział na tym uniesionym kciukiem w górę, co miało oznaczać, że wszystko jest w porządku. Chłopak odetchnął z ulgą i wrócił wzrokiem do mnie - Jaki fanklub? - zapytał lekko zdziwiony. No tak, oczywiście główny obiekt zainteresowania nie ma pojęcia, o co chodzi. Czy on to kiedyś zrozumie? Nie wytrzymam tutaj dłużej z nimi. Towarzystwo moich pupili jest już inteligentniejsze...
- Mam was dość. Żegnam - powiedziałam odwracając się na pięcie. Wyszłam z namiotu i nie oglądając się za siebie, ruszyłam w stronę mojego namiotu.
Ktoś dokończy? Nie wiem, zajmie się Moonli? A może... Nie wiem.
niedziela, 3 maja 2015
Od Tweeka
Chodziłem po cyrku szukając Pierrota. Właściwie to mogłem też pójść do Reptile, ale jej węże są takie straszne! A i tak pewnie by na mnie nakrzyczała, że już sam wypiłem całą kawę... Nagle zauważyłem osobę, której szukałem.
- O, Pierrot! - podbiegłem do niego i położyłem mu rękę na ramieniu - szukałem cię. Wiesz może gdzie jest kawa?
- Wybacz, nie mam pojęcia - odpowiedział po chwili zastanowienia, jak zwykle spokojnym i melodyjnym głosem.
- Bo wiesz, w kuchni się skończyła... I n-nie przeze mnie!! - powiedziałem lekko zawstydzony, a on zaczął się cicho śmiać.
- Tak, jestem tego pewien - odparł chyba trochę sarkastycznie, choć co takiego dość trudno zauważyć w jego głosie. Jak każdy z głównej obsady, byłem już przyzwyczajony do tego. W końcu już przed powstaniem cyrku się przyjaźniliśmy.
Skoro Pierrot nie wiedział nic, to postanowiłem poszukać kogoś innego. Nagle usłyszałem jakieś podniesione głosy w namiocie. Podbiegłem tam szybko i odchyliłem płachtę oddzielającą namiot od pola. Zobaczyłem te dziewczyny z fanklubu Pierrota znęcające się nad tą nową... Moonlight? Chyba tak... Podszedłem szybko i złapałem pięść i na wszelki wypadek osłoniłem ją swoim ciałem.
- Zwykli goście nie mogą wchodzić na teren cyrku. Szczególnie gdy nie ma występów - powiedziałem poważnie. Niezbyt lubię gdy ktoś krzywdzi moich przyjaciół lub współpracowników. Sam byłem w bardzo złych sytuacjach... Odebrałem prześladowczyni trochę energii, tak że zemdlała, a reszta dziewcząt się przestraszyła - Proszę was o jak najszybsze opuszczenie terenu. - szybko wybiegły zabierając swoją przywódczynię, a ja na powrót wróciłem do mojego bardziej normalnego charakteru. - Nic ci nie jest?? wszystko dobrze?? Co ci zrobiły??
-Jeśli mam być szczera to tylko jedna mnie uderzyła, ale to nic. Pozwól bym dokończyła prace - powiedziała powiedziała obojętnym głosem.
- A nie przemęczysz się? Skoro cię uderzyła to musiało boleć! Zaprowadzę cię do namiotu szpitalnego! - wziąłem ją na ręce i pobiegłem do lekarza.
- Mówiłam już że to nic. I proszę postaw mnie na ziemi.
Jednak my już byliśmy u doktora i położyłem ją na łóżku.
- Shinra! Shinra! Nową-- Znaczy Moonlight pobiły te dziewczyny!
- Niezmienne zasady fanklubu Pierrot'a - odparł. I wtedy do namiotu weszła Reptile.
- Co tu się wyprawia?? - zapytała lekko zezłoszczona.
Reptile? Co dalej?
- O, Pierrot! - podbiegłem do niego i położyłem mu rękę na ramieniu - szukałem cię. Wiesz może gdzie jest kawa?
- Wybacz, nie mam pojęcia - odpowiedział po chwili zastanowienia, jak zwykle spokojnym i melodyjnym głosem.
- Bo wiesz, w kuchni się skończyła... I n-nie przeze mnie!! - powiedziałem lekko zawstydzony, a on zaczął się cicho śmiać.
- Tak, jestem tego pewien - odparł chyba trochę sarkastycznie, choć co takiego dość trudno zauważyć w jego głosie. Jak każdy z głównej obsady, byłem już przyzwyczajony do tego. W końcu już przed powstaniem cyrku się przyjaźniliśmy.
Skoro Pierrot nie wiedział nic, to postanowiłem poszukać kogoś innego. Nagle usłyszałem jakieś podniesione głosy w namiocie. Podbiegłem tam szybko i odchyliłem płachtę oddzielającą namiot od pola. Zobaczyłem te dziewczyny z fanklubu Pierrota znęcające się nad tą nową... Moonlight? Chyba tak... Podszedłem szybko i złapałem pięść i na wszelki wypadek osłoniłem ją swoim ciałem.
- Zwykli goście nie mogą wchodzić na teren cyrku. Szczególnie gdy nie ma występów - powiedziałem poważnie. Niezbyt lubię gdy ktoś krzywdzi moich przyjaciół lub współpracowników. Sam byłem w bardzo złych sytuacjach... Odebrałem prześladowczyni trochę energii, tak że zemdlała, a reszta dziewcząt się przestraszyła - Proszę was o jak najszybsze opuszczenie terenu. - szybko wybiegły zabierając swoją przywódczynię, a ja na powrót wróciłem do mojego bardziej normalnego charakteru. - Nic ci nie jest?? wszystko dobrze?? Co ci zrobiły??
-Jeśli mam być szczera to tylko jedna mnie uderzyła, ale to nic. Pozwól bym dokończyła prace - powiedziała powiedziała obojętnym głosem.
- A nie przemęczysz się? Skoro cię uderzyła to musiało boleć! Zaprowadzę cię do namiotu szpitalnego! - wziąłem ją na ręce i pobiegłem do lekarza.
- Mówiłam już że to nic. I proszę postaw mnie na ziemi.
Jednak my już byliśmy u doktora i położyłem ją na łóżku.
- Shinra! Shinra! Nową-- Znaczy Moonlight pobiły te dziewczyny!
- Niezmienne zasady fanklubu Pierrot'a - odparł. I wtedy do namiotu weszła Reptile.
- Co tu się wyprawia?? - zapytała lekko zezłoszczona.
Reptile? Co dalej?
sobota, 2 maja 2015
Od Moonlight:
W namiocie, na zapleczu, oprócz rekwizytów, były i środki do czyszczenia. Od razu zabrałam się za czyszczenie rekwizytów. Wszystko dokładnie wytarłam i wyczyściłam. Nawet jeśli gdzieś wdarła się rdza nie było to problemem. Zamiotłam parkiet, umyłam wytarłam i dwa razy wypastowałam. Weszłam na linę. Dokładnie, sprawdziłam czy nie jest uszkodzona, naciągnęłam ją i skoczyłam na trapez Trapez też, sprawdziłam, ale... oprócz warstwy kurzu nic nie znalazłam. Wytarłam kurz i wróciłam na ziemię. Oparłam drabinę o ściankę namiotu i zdjęłam wszystkie pająki do wiadra. Potem wyczyściłam pajęczyny, spuściłam wiadro z pająkami na jednej z wstążek od bransoletki. Zeszłam i odłożyłam drabinę w kąt. Wyczyściłam też, loże i inne rzędy siedzeń. Usiadłam na środku koło wiadra z pająkami. Myślę, że posprzątałam wszystko. Do namiotu weszły jakieś dziewczęta, niektóre starsze od mnie,niektóre młodsze.
-To ona!- Któraś z dziewcząt, krzyknęła i wskazała na mnie. Wstałam, i wzięłam wiadro do reki. Zakryłam szybko wiadro, przykrywką. Wiem, że krzyki oznaczają kłopoty. Stanęłam wyprostowana, z głową uniesioną do góry. Dziewczęta, w zastraszającym tempie mnie otoczyły mnie, z kręgu wykroczyła chyba moja rówieśniczka. Była troszkę wyższa. Stanęła przed mną i uderzyła mnie w brzuch. Zgięłam się w pół, próbując powstrzymać ból.
-Po pierwsze, nie rzucaj mi wyzwania.- Wyprostowałam się znów w dumnej pozycji. Spędziłam tyle lat w cyrkach. Nauczyłam się paru rzeczy. Pierwszą z nich, było by kontrolować swoje emocje. Drugą, nie dać sobą pomiatać, bo w tedy jest się nic niewartym, zbędnym kawałkiem statku płynącego donikąd.- A więc tak?- Dziewczyna zamachnęła się by powtórzyć cios, ale mocniej. Uprzedziłam ją i wykonałam salto do tyłu. Przewróciłam przez przypadek jedna z dziewcząt. Odwróciłam się i wyciągnęłam do niej dłoń by pomóc jej wstać. Odtrąciła moją dłoń i sama się podniosła.
-Przepraszam ale czemu mnie atakujecie?- Zapytałam spokojnie, trochę cicho.
-Jeszcze śmiesz pytać?!- Zapytała, prawie krzycząc.- To ty chodzisz za rączkę z Pierrotem! Nie wyjaśnili ci zasad czy co?!- Zdębiałam. O co im chodziło? Znam zasady.
-Chyba n-nie rozumiem- Powiedziałam z wahaniem. Dziewczyna zrobiła kwaśną minę, i próbowała mnie zabić spojrzeniem.
-Każda tak mówiła!- Wrzasnęła mi w twarz, nadal zachowywałam spokój. - Teraz, są dwie gruby, dziewcząt walczące o względy Pierrota! Wybierz do której dołączysz?!- Nadal krzyczała.
-Do żadnej, nie mam zamiaru walczyć o czyjeś względy przepraszam, ale muszę już iść i uwolnić parę zwierząt- Myślę, że to dobra wymówka. Pająki to też zwierzęta. Nie chce bójki. Ruszyłam w przód ale dziewczyna zatrzymała mnie ramieniem, uniosła pięść, a ja zamknęłam oczy. Czekałam, na ból, ale się nie pojawił. Otworzyłam oczy, i ujrzałam znieruchomiałą dziewczynę. Jej dłoń trzymała jakaś inna, dłoń. Ktoś za mną stał. Dopiero teraz poczułam czyjeś ciepło. Rozejrzałam się po namiocie. Niedaleko dziewczyny która przed chwilą nad mną się znęcała stał żółto włosy chłopak. Poczułam się dziwnie.
Eee... Ktoś dokończy.
-To ona!- Któraś z dziewcząt, krzyknęła i wskazała na mnie. Wstałam, i wzięłam wiadro do reki. Zakryłam szybko wiadro, przykrywką. Wiem, że krzyki oznaczają kłopoty. Stanęłam wyprostowana, z głową uniesioną do góry. Dziewczęta, w zastraszającym tempie mnie otoczyły mnie, z kręgu wykroczyła chyba moja rówieśniczka. Była troszkę wyższa. Stanęła przed mną i uderzyła mnie w brzuch. Zgięłam się w pół, próbując powstrzymać ból.
-Po pierwsze, nie rzucaj mi wyzwania.- Wyprostowałam się znów w dumnej pozycji. Spędziłam tyle lat w cyrkach. Nauczyłam się paru rzeczy. Pierwszą z nich, było by kontrolować swoje emocje. Drugą, nie dać sobą pomiatać, bo w tedy jest się nic niewartym, zbędnym kawałkiem statku płynącego donikąd.- A więc tak?- Dziewczyna zamachnęła się by powtórzyć cios, ale mocniej. Uprzedziłam ją i wykonałam salto do tyłu. Przewróciłam przez przypadek jedna z dziewcząt. Odwróciłam się i wyciągnęłam do niej dłoń by pomóc jej wstać. Odtrąciła moją dłoń i sama się podniosła.
-Przepraszam ale czemu mnie atakujecie?- Zapytałam spokojnie, trochę cicho.
-Jeszcze śmiesz pytać?!- Zapytała, prawie krzycząc.- To ty chodzisz za rączkę z Pierrotem! Nie wyjaśnili ci zasad czy co?!- Zdębiałam. O co im chodziło? Znam zasady.
-Chyba n-nie rozumiem- Powiedziałam z wahaniem. Dziewczyna zrobiła kwaśną minę, i próbowała mnie zabić spojrzeniem.
-Każda tak mówiła!- Wrzasnęła mi w twarz, nadal zachowywałam spokój. - Teraz, są dwie gruby, dziewcząt walczące o względy Pierrota! Wybierz do której dołączysz?!- Nadal krzyczała.
-Do żadnej, nie mam zamiaru walczyć o czyjeś względy przepraszam, ale muszę już iść i uwolnić parę zwierząt- Myślę, że to dobra wymówka. Pająki to też zwierzęta. Nie chce bójki. Ruszyłam w przód ale dziewczyna zatrzymała mnie ramieniem, uniosła pięść, a ja zamknęłam oczy. Czekałam, na ból, ale się nie pojawił. Otworzyłam oczy, i ujrzałam znieruchomiałą dziewczynę. Jej dłoń trzymała jakaś inna, dłoń. Ktoś za mną stał. Dopiero teraz poczułam czyjeś ciepło. Rozejrzałam się po namiocie. Niedaleko dziewczyny która przed chwilą nad mną się znęcała stał żółto włosy chłopak. Poczułam się dziwnie.
Eee... Ktoś dokończy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)